sobota, 19 sierpnia 2017

Białystok - wizyta z dziećmi









Białystok zawsze mnie przyciągał. Nie, wcale nie był czysty i odnowiony. Ale urokiem przypominał od zawsze mi... Warszawę. Tak, bo i w Białymstoku są te pięknie zdobione kamienice - na nich mozaiki, żłobione portrety możnych i królów, i malowane obrazy, zupełnie jak na Starym Mieście w Warszawie.

A dziś Białystok ma już pięknie odnowiony Rynek, tam deptak, wokół mnóstwo kawiarni, których nawet jeszcze rok  temu nie było w takiej ilości.
Trafiliśmy 15go sierpnia na jarmark wschodni, z przybyszami z Białorusi i Ukrainy, i tam sery i wędliny i wyroby regionalne mieszały się z Podlaskimi.
Przyjemnie. Sporo obcokrajowców.
A nieco dalej już dawno ładnie odnowiony Pałac Branickich i ich ogród - zbyt dla mnie regularny i francuski. Ale.. taki styl
Ma urok - choć jak pomyślę ile pracy trzeba w to włożyć, przycinanie krzewów też zdaje mi się zbyt cywilizowane.. Ogród angielski wolę i permakulture czyli mieszankę wszystkiego ze wszystkim i naturalny chaos który jest prawdziwym uporządkowanym ekosystemem.

Nie byliśmy w tym roku u Branickich, więc zdjęcia są z rynku, Polecam odwiedzić Białystok. tym bardziej, że trasa jest niemal ukończona i jedzie sie z Warszawy bardzo szybko.
To dobry przystanek w podróży po Podlasiu - kawa w Wedlu albo lody regionalne w innej kawiarni, potem góra Grabarka i polskie meczety.. i wszędzie po drodze pięknie zdobione ukwiecone chaty.

piątek, 18 sierpnia 2017

Podlasie bez bieżącej wody








Wyprawa na Podlasie - jak co roku, a od dwu lat z dwojgiem dzieci :)
To po prostu powrót do natury
To życie bez bieżącej wody, choć z elektrycznością.
z kuchnią na fajerki, z ogniem żywym rozpalanym drewnem i szczpapkami żywicznymi z sosny.
To życie z myciem się w misce deszczówki, albo tej zasięgniętej wiadrem ze studni głębinowej.
To życie, gdzie dzieci pół dnia bawia sie w przelewanie wody z kubła do miski i z powrotem, i w gotowanie zupy na szyszkach,
a drugie pół woża się wózkiem na drzewo, biegają za kotem, i szukają malin jagód poziomek kamieni i kijków w lesie, chodząc boso po piaszczystych ścieżkach, drogach i siadając na omszałych kamieniach..
To życie, gdzie codziennie latem jeśli dobra pogoda, widać miliony gwiazd, a nie widać ani jednej latarni..
To życie, gdzie jest cisza w nocy, a w dzień raz na godzinę czy dwie przejeżdża drogą traktor, albo kombajn.
Mieszka się w drewnianej starej chacie u cioci - prababci, je się co bądź, ale głównie z grządki w ogrodzie, i jabłonki za chatą.
I nie ma żadnego sklepu za rogiem. Ale jest las, i dwie sarny, i sokół i bociany nad głową.
Jest zboże, i jest gryka.
A we wsi obok, to znaczy o 10 km, bardziej zaludnionej - są krowy, jest produkcja mleka, większa znaczy, cywilizacja. Ale poza tym są cielaczki, i ta sama ilosć gwiazd nocą..






Na Podlasiu żadnych chemtrailsów

Na Podlasiu można wypocząć. I owszem. Cięzko się umyć, choć można u studni, w misce czy balii.
Można się nabawić kilku pryszczy jak kto delikatny :)
Ale można się i dobrze bawić i cudownie odpocząć. Zero stresu. Telefon najlepiej wyłączyć lub wyciszyć.
Niebo czyste, żadnych chemtrailsów, a w nocy miliony gwiazd.
Drewniane jeszcze chaty.
Krowy konie. Dzikie zwierzęta leśne.
Chodzenie boso.